![]() |
| Path of the Spirit, Mevlana 2012 |
Mogłem więc w myślach rozmawiać z Nim, chociaż po co - po co burzyć spokój, przerywać ciszę wielkiej tragedii, osobistych losów Mevlany Rumiego. Stałem u duchowej bramy, bramy moich marzeń, tak, jakby przed Sezamem, ale nie chciałem pochopnie wymówić słowa-klucza. Raczej zastanawiałem się, co jest istotne dla tego miejsca, dla ludzi mieszkających w Konya, w dzielnicy Karatay; dla tych wreszcie ludzi, którzy żarliwie modlą się do Boga Najwyższego; ludzi prostych i zagubionych w świecie, czasów nad krawędzią przepaści. Co właściwie im pozostawię? Ponieważ dni mojego pobytu w Konya miną dość szybko - jaki ślad mojej obecności lub brak śladu?
Stałem tak przed niszą z cegieł i mimo tych cegieł widziałem obraz, który przekraczał czasy współczesne, epoki... Tam w oddali na drodze dostrzegłem wirujących derwiszy, nad nimi zbliżającą się chmurę, amarant i ciemny błękit. Obraz stawał się wyraźniejszy, lecz zegar nie wybił jeszcze 1-szej, tu przed mauzoleum.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz