15 września 2012

Mauzoleum Mevlany Rumiego, między epokami

Fiery letters in Konya, Mevlana 2012
Stojąc przed murem Mauzoleum Mevlany Rumiego, zastanawiałem się, czy ludzie, którzy tu żyją, czują niezwykłość tego miejsca. Codziennie mijają ten mur, spiesząc do pracy, robiąc zakupy, wychodząc na spacer. Zastanawiałem się, czy duchowa energia tu zgromadzona działa na młodych ludzi, by ich inspirować do tworzenia, poznania, do wewnętrznej podróży w nieznane. Jakże inne mauzoleum od miejsca pochówku Lenina w Moskwie - skąd tchnie czarny i potworny okultyzm; "majestat" zbrodni i zniewolenia setek milionów ludzi.

A tu przed Mauzoleum Mevlany Rumiego odczuwam spokój, jakieś spełnienie niewypowiedzianych marzeń. Jakby antyczna formuła "poznaj samego siebie" stała się dla mnie faktem. Ale stała się również rzeczywistością dla innych ludzi, których tu nie ma. I energia, która stąd płynie, podobna jest do potężnej i świetlistej rzeki - jakby antyczna rzeka powrotu, rzeka podziemna, Lethe, wypłynęła na powierzchnię. A Orpheus w słynnym micie ("Orpheus i Eurydike") nie odwrócił się za siebie przy wyjściu z Hadesu - i Eurydike z Orpheusem poszli dalej przed siebie pośród kwietnych łąk, ku przyszłości.

Stałem więc przed Mauzoleum Mevlany Rumiego w Konya. Jeszcze nie wybiła 1-sza nad ranem. Puste ulice i odległy szum wiatru. Miałem pełną świadomość, że upływa czas w innej konwencji, niż ta przyjęta powszechnie - właśnie tu przed murem koloru rudej sepii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz