15 września 2012

Mauzoleum Mevlany Rumiego, między epokami

Fiery letters in Konya, Mevlana 2012
Stojąc przed murem Mauzoleum Mevlany Rumiego, zastanawiałem się, czy ludzie, którzy tu żyją, czują niezwykłość tego miejsca. Codziennie mijają ten mur, spiesząc do pracy, robiąc zakupy, wychodząc na spacer. Zastanawiałem się, czy duchowa energia tu zgromadzona działa na młodych ludzi, by ich inspirować do tworzenia, poznania, do wewnętrznej podróży w nieznane. Jakże inne mauzoleum od miejsca pochówku Lenina w Moskwie - skąd tchnie czarny i potworny okultyzm; "majestat" zbrodni i zniewolenia setek milionów ludzi.

A tu przed Mauzoleum Mevlany Rumiego odczuwam spokój, jakieś spełnienie niewypowiedzianych marzeń. Jakby antyczna formuła "poznaj samego siebie" stała się dla mnie faktem. Ale stała się również rzeczywistością dla innych ludzi, których tu nie ma. I energia, która stąd płynie, podobna jest do potężnej i świetlistej rzeki - jakby antyczna rzeka powrotu, rzeka podziemna, Lethe, wypłynęła na powierzchnię. A Orpheus w słynnym micie ("Orpheus i Eurydike") nie odwrócił się za siebie przy wyjściu z Hadesu - i Eurydike z Orpheusem poszli dalej przed siebie pośród kwietnych łąk, ku przyszłości.

Stałem więc przed Mauzoleum Mevlany Rumiego w Konya. Jeszcze nie wybiła 1-sza nad ranem. Puste ulice i odległy szum wiatru. Miałem pełną świadomość, że upływa czas w innej konwencji, niż ta przyjęta powszechnie - właśnie tu przed murem koloru rudej sepii.

23 sierpnia 2012

Nisza z cegieł

Path of the Spirit, Mevlana 2012
Europejska Karta Praw Człowieka to tylko pratekst, by przyjechać do Konya i spotkać się z Mevlaną. Miałem pełną świadomość tych paradoksalnych okoliczności, gdy tak ok. 1-szej nad ranem stałem na przeciw muru mauzoleum Mevlany Rumiego, przed niszą z cegieł. Właściwie nic już nie miało znaczenia; bo jak porównywać Kartę Praw Człowieka z poetycką wypowiedzią Mevlany Rumiego - zbiera się na pusty śmiech. Ale podziwiałem także "cudowne losu zrządzenie," oto jestem tu, obok Rumiego.

Mogłem więc w myślach rozmawiać z Nim, chociaż po co - po co burzyć spokój, przerywać ciszę wielkiej tragedii, osobistych losów Mevlany Rumiego. Stałem u duchowej bramy, bramy moich marzeń, tak, jakby przed Sezamem, ale nie chciałem pochopnie wymówić słowa-klucza. Raczej zastanawiałem się, co jest istotne dla tego miejsca, dla ludzi mieszkających w Konya, w dzielnicy Karatay; dla tych wreszcie ludzi, którzy żarliwie modlą się do Boga Najwyższego; ludzi prostych i zagubionych w świecie, czasów nad krawędzią przepaści. Co właściwie im pozostawię? Ponieważ dni mojego pobytu w Konya miną dość szybko - jaki ślad mojej obecności lub brak śladu?

Stałem tak przed niszą z cegieł i mimo tych cegieł widziałem obraz, który przekraczał czasy współczesne, epoki... Tam w oddali na drodze dostrzegłem wirujących derwiszy, nad nimi zbliżającą się chmurę, amarant i ciemny błękit. Obraz stawał się wyraźniejszy, lecz zegar nie wybił jeszcze 1-szej, tu przed mauzoleum.

7 czerwca 2012

Pierwsze spotkanie

Meeting with Mevlana, 2012
30 maja 2012 r. po wielu, wielu latach, znalazłem się ok. 12-tej w nocy w Konya, w najstarszej dzielnicy miasta, Karatay, prawie 450 m od Mauzoleum, a zarazem Meczetu, Mevlany Rumiego. Zatrzymałem się w hotelu, lecz mimo późnej pory nie mogłem pójść spać. Na tą chwilę, powiedzmy, czekałem całą epokę. Po przyjeździe zaraz więc ruszyłem w stronę Mauzoleum, by się przywitać z Mevlaną Rumim. Długo stałem przed zamkniętą bramą. O tej porze nie było tu nikogo żyjących ludzi - cisza i szum wiatru. Wysoko przede mną wznosiła się wieża Mauzoleum i dwie kopuły, na przeciw i po prawej stronie. Brakowało słów, ogarniało zdumienie, że możliwe jest takie oto spotkanie - ponad czasem; ponad epokami; w błękitnym świetle.

O 5-tej rano powinien rozlegać się w tej przestrzeni; to najstarsza część Konya, dzielnica Karatay; głos imama, który nawołuje do przed-porannej modlitwy. Było ok. 1-szej w nocy, mogłem zatem długo rozmawiać w ciszy. Potem czekały mnie inne obowiązki od 9-tej rano, ponieważ przyjechałem tu w ramach międzynarodowego projektu, poświęconego Europejskiej Karcie Praw Człowieka. Ale jeszcze miałem dużo czasu, by wejść w przestrzeń miasta Mevlany - czułem niesamowity krąg inspiracji, seldżuckie średniowiecze i współczesność, Turcja XXI w.